wtorek, 4 października 2016

PRAWO JAZDY!

Witajcie!
Chciałabym napisać o prawie jazdy. A właściwie o kursie i egzaminie. Jak to było u mnie.
Więc, kurs zaczęłam 30 maja oczywiście częścią teoretyczną. Byłam na niej może z 3 dni, strasznie mi się nudziło i oczywiście nie mogłam doczekać się kiedy wsiądę w końcu do samochódu. Pierwsza jazda była nie zbyt dobra, nie mogłam się skupić, myliłam kolejne czynności, chociaż wcześniej prowadziłam już samochód. Po kilku lekcjach szło mi już coraz lepiej, czułam się jakbym jeździła od wieków. Na ostatniej godzinie, 27 czerwca, pojechałam zapisać się na egzamin. Z jednej strony czułam ekscytację, lecz z drugiej strach. Przecież to takie trudne i stresujące. Termin dostałam na 6 lipca.




Zestresowana pojechałam na egzamin do Szczecina, najpierw na teoretyczny. Mojej grupie trafiła się bardzo miła pani, która powiedziała nam co i jak, przydzieliła do komputerów i zaraz mogliśmy zacząć test. Trafiłam na dużo pytań, które już znałam z robionych wcześniej testów w domu. Gdy byłam przy ostatnim pytaniu, bałam się wcisnąć przycisk zakończający test, więc czekałam aż minie czas. 3.2.1,,, i moim oczom ukazał się wielki napis POZYTYWNY. Zdobyłam 68\74 pkt, czyli udało się na styk. Później poszłam na egzamin praktyczny. Byłam strasznie podekscytowana tą teorią, gdy nagle pani wyczytała moje nazwisko.

Weszłam zestresowana, ale szczęśliwa, że chociaż połowę mam już za sobą. Pani egzaminatorka ustawiła samochód na łuku, powiedziała co mam pokazać i zaczęłam egzamin. Bez problemu pokazałam olej pod maską i światła. Przyszedł czas na zadanie nr 2.

Robiąc łuk do tyłu, zaczęłam za bardzo kombinować, co skończyło się tylnym zderzeniem z pachołkiem. Egzamin zakończony, tylko to usłyszałam. Byłam na siebie strasznie zła. Ale i smutna, że popełniłam błąd na czymś, co na kursie robiłam z zamkniętymi oczami.Trudno, żyje się dalej.


Później wyjechałam na wakacje więc zapisałam się na kolejny dopiero pod koniec lipca. Termin: 10.08.2016. To musi być mój dzień!
Rano wstałam i z pozytywnym nastawieniem pojechałam do WORDU. Tym razem trafiłam na Pana egzaminatora. Zestresowana poszłam, pokazałam olej i światła przeciwmgłowe tylne, z lekkim zawahaniem. Łuk zrobiłam perfekcyjnie, tak samo jak i wzniesienie. Przeczuwałam, że gdy już wyjadę na miasto to zdam.
Nie myliłam się, ZDAŁAM! Za 2 razem.


Byłam bardzo szczęśliwa, wyłam ze szczęścia.
Prawo jazdy odebrałam po 2 tygodniach i od razu wsiadłam za kółko. Pierwsze samodzielne jazdy nie były najlepsze, bardzo bałam się jeździć. Teraz, po ponad miesiącu czuję się pewniej za kierownicą i myślę, że będzie coraz lepiej.


Macie prawo jazdy?
Za którym razem udało się zdać? :)

2 komentarze:

  1. Gratuluje prawka! :D Ja miałam pójść w tym roku, ale nie wyszło i planuje iść w maju w 2017 :)
    Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję! Ja mogę zdawać dopiero za 2 lata :)

    Zapraszam na ROZDANIE

    OdpowiedzUsuń